Lekcja wyniesiona z Kabulu - za Racjonalistą

Autor tekstu: Phyllis Chesler

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Kiedyś, dawno temu, byłam uwięziona w Afganistanie.

Tak, pojechałam tam z własnej, wolnej woli, ale miałam tylko 20 lat i byłam zakochana w moim uniwersyteckim koledze — wyrafinowanym, nowoczesnym mężczyźnie, z którym dyskutowałam o Dostojewskim, Strindbergu, Sartrze, Ibsenie, de Sica, Truffaut i Simone Signoret. Oboje byliśmy miłośnikami teatru i kina, i chociaż mój przyszły mąż urodził się w Afganistanie, do liceum i na uniwersytet chodził w Ameryce.

Kiedy wylądowaliśmy w Kabulu, mój amerykański paszport został skonfiskowany i odkryłam, po raz pierwszy, że mój teść miał trzy żony i dwadzieścioro jeden dzieci. Przyleciałam prosto do Średniowiecza. Wkrótce dowiedziałam się, że oczekuje się ode mnie życia w purdah — dość wytwornej wersji wyłącznie kobiecego życia w domu, z wyprawami do kobiecych krewnych i do krawcowej.

Jeśli człowiek przeżyje taką wielką i niebezpieczną przygodę, uczy się kilku ważnych rzeczy.

Tak więc, jeszcze zanim zostałam feministką w 1967 roku, już się dowiedziałam, że (niedoskonały) Zachód nadal jest bez porównania lepszym miejscem dla kobiety niż najbardziej gościnny, najpiękniejszy, najbogatszy kraj muzułmański. Przyjaciele uważali, że poślubiłam Księcia i pojechałam żyć w bajce. Nie chcieli, by zbyt wiele informacji o rzeczywistości zakłóciło im ich fantazje.

Tak więc, w aż nazbyt młodym wieku zrozumiałam, że barbarzyństwo i nienawiść do Innych są nieodłączną częścią islamu; i nie są spowodowane zachodnim „złem". Wewnątrzplemienne i sekciarskie walki są trwałym sposobem życia na dzikim, dzikim Wschodzie.

Nigdy nie udało mi się doprowadzić do tego, by zrozumiał to ktokolwiek w amerykańskim ruchu praw człowieka, ruchu przeciwko wojnie, ruchu feministycznym czy postkolonialnym. Odczuwali potrzebę winienia Wielkiego Złego Zachodu za główne problemy świata. Odczuwali także potrzebę uznawania rozwijającego się świata za — z samej swej istoty — niewinny, czysty, prześladowany.

Uciekłam z Kabulu na długo przed pojawieniem się zajadających lotusy hippisów, Sowietów, talibów, Al-Kaidy i amerykańskich żołnierzy. W tym czasie próbowałam opowiadać moim amerykańskim przyjaciołom uniwersyteckim o niektórych koszmarnych rzeczach, które widziałam: kobiety w przypominających duchy płachtach (burkach), które musiały siedzieć z tyłu autobusu; służący, którzy spali na klepisku i byli traktowani jak niewolnicy; znaczące minusy poligamii; codzienność okrucieństwa wobec kobiet i dzieci (także synów), którego kwestionowanie spotykało się z całkowitą obojętnością albo też furią, nie z powodu okrucieństwa, ale dlatego, że przynosiło hańbę mówienie o tym lub ujawnianie tego.

Niemal dziesięć lat przed pojawieniem się zachodniego ruchu praw gejów próbowałam także opowiedzieć ludziom, że widziałam mężczyzn z karabinami zarzuconymi na ramię i z szminką na ustach, trzymających się za ręce na ulicach Kabulu. Jeden taki mężczyzna nosił kwiat za uchem. Inny wpatrywał się z miłością w partnera. Kiedy wspomniałam o tym mojej afgańskiej rodzinie, wszyscy powiedzieli mi, że afgańscy mężczyźni nie są homoseksualistami, że ta praktyka jest zakazana przez islam. Oczekiwano, że nie uwierzę własnym oczom.

Obecnie jest już niemal rok 2010 i wielu muzułmanów (i ich zachodnich sympatyków) nadal zaprzecza, że islam lub muzułmanie są w jakikolwiek sposób odpowiedzialni za zbrodnie przeciwko ludzkości, które popełniają — a większość z nich przeciwko innym muzułmanom. Twierdzą oni, że to Izrael ich do tego zmusił, że zmusiły ich do tego obnażone, zachodnie kobiety, szczególnie te z nagimi twarzami w mundurach bojowych (w Kuwejcie). Żydowska i zachodnia obecność na świętej muzułmańskiej ziemi, obrazy przekazywane przez satelity telewizyjne i przez Internet zmusiły bin Ladena do obrony honoru ummah przed zdeprawowanymi wartościami Zachodu.

Moi przyjaciele: zachodnie feministki, lewicowcy, walczący o wyzwolenie gejów, postępowcy, absolutnie odmawiają sprzeciwu wobec podporządkowania i bestialskiego prześladowania kobiet, dysydentów i homoseksualistów przez islam. Ci sami aktywiści, którzy chętnie potępiają chrześcijaństwo i judaizm jako „mizoginistyczne", zachowują milczenie wobec mizoginii islamu stosowanej w praktyce.

Zachodni kapitalizm, kolonializm i dziedzictwo judeo-chrześcijańskie nigdy nie zmuszały muzułmańskich dziewcząt i kobiet do noszenia burek, wychodzenia za mąż wbrew swojej woli, kiedy miały dziesięć lat, dołączania do poligamicznych rodzin lub poślubiania mężczyzn tak starych, że mogli być ich ojcami lub dziadkami. Zachodnie prawa nie stanowią, że złodziejom należy obcinać ręce lub że prostytutki i rzekome cudzołożnice muszą zostać ukamienowane. Chociaż niektórzy sikhowie i hindusi też dokonują morderstw honoru, jest to przede wszystkim zbrodnia muzułmanów wobec muzułmanek. Islamski apartheid płci jest spowodowany i utrzymywany przez niebezpieczne splecenie muzułmańskich religijnych, plemiennych i lokalnych praw i obyczajów.

Patrząc wstecz, często zastanawiałam się, czy mój zachodni feminizm został wykuty w Afganistanie i czy moje żarliwe poparcie praw człowieka dla muzułmańskich kobiet i dysydentów jest próbą zadośćuczynienia tym tragicznym przypadkom znęcania się, jakie kiedyś widziałam, a które z czasem stało się tylko gorsze.

Obecnie ja i garstka innych próbujemy powiedzieć prawdę o islamskim apartheidzie płci. Tych z nas, którzy biją na alarm, demonizuje się jako „islamofobów", „rasistów" i „faszystów". Niemniej moim zdaniem zachodnia cywilizacja, poczynając od Europy, zwycięży lub padnie właśnie na kwestii praw kobiet.

Human Rights Service

27 października 2009

- Słowo ode mnie - patrząc na to co wyprawiają zwolennicy "multi-kulti", poprawności politycznej i specyficznie pojmowanego 'postępu' z którego oczywiście wykluczają barbarzyństwo Islamu - to z dumą myślę o sobie jako o 'islamofobie', 'faszyście' i 'rasiście'...

Zasady Ogniem i Mieczem gotowe do ssania!



Dziś opublikowaliśmy PDF z zasadami Ogniem i Mieczem. Oczywiście prawdopodobne jest że ostateczna wersja drukowana może się nieco różnić po korektach i dyskusjach z fanami. Tak czy owak ta wersja jest najbliższa wersji która zostanie ostatecznie opublikowana.

No to - DOWNLOAD!

On the table...

Reaver APC, own scratchbuild (Warzone/Legion of Darkness) next step...


Ogniem i Mieczem (By Fire and Sword) - Polish 'pancerny' 15mm on the showbase (wip):


Pancerny on the illustration of Marek Szyszko:


I make my own showbase ->
1. furniture handle before
2. showbase after :P



Scale comparizon - 28mm Infinity and 15mm By Fire and Sword...

Warcanto!


http://www.dwarftales.com/

Się jednym słowem znowu zakochałem w bitewniaku. I to następne po OiM dzieło polskiego autorstwa - Warcanto.
Rewelacyjne figury, ciekawe zasady - giera przygotowana profesjonalnie, autorom za oryginalne podejście do tematu fantasy brawa, brawa i jeszcze raz brawa!
A tu parę obrazków i fotek figur, szczególnie zwróciłem uwagę na krasnoludy, Liddów (wilkołaki) a ludzie reprezentowani przez Husarzy, elitarną jednostkę z Kraakov ( :D )bardzo mnie zaintrygowali... Figurki rzeźbi Kul Asyrk, znany z miniatur Świata Dysku dla MicroArt Studio i figurek do Wolsunga. Chyba znowu przybędzie mi trochę metalu na półce :P


Na powrót w świecie CMYKa...

Od poniedziałku z powrotem na pełnych obrotach na etacie. I w moim zawodzie. Umowa podpisana na stanowisko grafika komputerowego/operatora CTP. Oznacza to w praktyce że zajmuję się projektowaniem, obróbką, składem, montażem materiałów do druku jak również przygotowywaniem i świeceniem blach drukarskich.
Tym razem dzięki szczęściu (w odpowiednim czasie wysłałem aplikację do odpowiedniego miejsca ;)) i zapewne opisanemu w CV doświadczeniu zawodowemu trafiłem do jednej z największych o ile nie największej drukarni w naszym mieście.
Całkiem komfortowe i przyjemne warunki pracy, przyjaźni współpracownicy i racjonalne, kulturalne szefostwo. Będzie dobrze, w niemalowane odpukać ;P

A to mi się podoba!

UWAGA! Tylko dla ludzi o mocnych nerwach i jeszcze mocniejszych zwieraczach 8D









I'm an evil genius. ]:->

Wrong Hole :P:P:P

What kind of Warrior are you?

I'm:

My sphere is Guardian (Person of great Love and Altruism), and my class is Rogue (Precise and Unhindered).

I am a Protector.

You won't let anything or anyone threaten the ones you love if you have anything to say about it -- and you aren't afraid to back that up by any means possible. You might get your hands dirty in your life. You might do things that more lawful people would question. But there is no doubt in your mind that what you are doing is right, and you will have no regrets. To be a Protector is to shed many layers of "status quo," of "morality," and, to a degree, of honor, in order to dedicate yourself to the protection of your love in any way you can. You are a truly rare breed. You are loved in return for your great dedication by the people who value you. You know how to keep secrets, and uphold your word.

What kind of Warrior are you?

Uzupełnienia, prace i takie tam...

Uzupełniłem szeregi Bauhausu o brakujących mi do wystawiania Venusian Rangersów, nabyłem także wenusjańskiego szeryfa (dzięki Cybereddowi):


Reaver dla Dark Legionu na finiszu. Muszę skończyć tylko wózki kołowe i dodać więcej detali.

Róg prochowy sfinalizowany



Dodatkowo detale rzeźbionego właśnie Reavera APC dla Legionu w prezencie przyjacielowi.

Odszedł do Valhalli... [*]


17 września tego roku zmarł Wojtek Świdziniewski...
Znaliśmy go jako Wikinga, Olafa Wesołego, Cleritusa lub Krasnoluda...
Pisał, hulał, wojował... Niech mu Valkirie piwa teraz nie skąpią.
Sława Wojtku!

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojciech_Świdziniewski

E-papieros

Moja Katarzyna postanowiła że oduczy mnie i co za tym idzie siebie palić. Przy okazji zaoszczędzić pieniądze które wydajemy na ... 'analogowe' papierosy. Dlatego też zakupiła nam po e-papierosie. Wygląda toto jak elegancki długopis, na jednym końcu ma ustnik a na drugim świecącą diodę. Zasilane jest baterią jak do zegarka, działa na zasadzie rozgrzewania przez tzw. atomizer nasączanej olejkiem z nikotyną (lub bez nikotyny) watki, tamponiku (sic!).
"Dymi" jak normalny papieros, smakuje jak inhalator... muszę przyznać że nawet fajnie smakuje. Są różne olejki do nasączania, ja mam "Marlboro", Kasia "Cherry".
Co ważne - e-papierosy nie wydzielają oczywiście absolutnie żadnych substancji smolistych.

Muszę przyznać że jeszcze nie mogę się przestawić. Ale to dopiero parę godzin. Zobaczymy jak to będzie dalej. Z tego co wiem o byłych nałogowych palaczach którzy przestawili się na elektroniczne fajki to poszło im całkiem dobrze rzucanie zwykłych...

Prochownica niemal że skończona

Myślałem że będzie to dłuższa robota... A tu myk! jakby od niechcenia, pozostała jeszcze tylko kwestia zawieszek i paska ->

Niby nienowe ale fajne ;)

Prochownica - Powder box

Postanowiłem sobie samemu sporządzić drobny sprzęt muszkieterski. No bo jestem muszkieterem w szeregach Kieleckiego Bractwa Artyleryjskiego :). Jeszcze w KBA choć w ciągu najbliższych miesięcy KBA ulegnie głębokiej zmianie, właściwie to KBA umrze a powstanie nowe bractwo - regiment, o zreformowanej strukturze i nowej nazwie.
Ale wracając do tytułowej prochownicy - wzorowałem się na prochownicach uzywanych przez zwykłych żołnierzy na początku XVII wieku -



zacząłem od zakupienia na Allegro rogu kiedyś należącego do jakiegoś bydlątka -



Następnie zabrałem się za denko i zatyczkę -




Prawie że gotowa prochownica wygląda tak. Wymaga oczywiście jeszcze wykończenia, wygładzenia, dorobienia zawieszek ze skórzanych pasków i rzemieni -

Ponownie Pat Condell - polskie napisy

:D:D:D:D

Za i dzięki -> Ż O M I K S (tutaj)

Olsztyn k. Częstochowy 8-9.08.2009